BELLA ARGAZAM PHOTOGRAPHY
Kiedyś wiedza miała ciężar papieru.
Czekała na półkach bibliotek, w małych księgarniach,
na pożółkłych stronach książek i w notatkach zapisanych na marginesach.
Trzeba było po nią sięgnąć świadomie, poświęcić jej czas, usiąść z nią w ciszy.
Wiedza była podróżą, a nie przystankiem.
Dziś wiedza płynie nieustannym strumieniem obrazów, krótkich filmów i komunikatów.
Pojawia się między reklamą a kolejnym przewinięciem ekranu.
Reelsy i media społecznościowe sprawiły, że informacje stały się szybsze, bardziej dostępne i bardziej fragmentaryczne.
Nie trzeba już szukać, to one znajdują nas.
Psychologicznie zmienił się nie tylko sposób zdobywania wiedzy, ale również sposób skupiania uwagi.
Dawniej umysł ćwiczył cierpliwość, podążając za jedną narracją przez setki stron.
Dziś częściej przeskakuje między wieloma bodźcami, ucząc się wychwytywać najważniejsze informacje w ciągu kilku sekund.
Zamiast zagłębiania się w temat, częściej poruszamy się po jego powierzchni, zbierając pojedyncze obrazy, hasła i wrażenia.
Pojawił się jeszcze jeden wymiar tej zmiany.
Coraz częściej nie tylko szukamy informacji
w świecie cyfrowym, ale także powierzamy technologiom część procesu myślenia.
Sztuczna inteligencja podpowiada odpowiedzi, streszcza książki, układa plany, porządkuje fakty i pomaga formułować opinie.
O zgrozo, zaczynamy oddawać jej coś, co przez wieki było jednym z najważniejszych ludzkich ćwiczeń:
samodzielne dochodzenie do wniosków.
Wygoda ma swoją cenę.
Kiedy odpowiedzi są na wyciągnięcie ręki, rzadziej zatrzymujemy się przy pytaniach.
Kiedy ktoś lub coś analizuje za nas, istnieje ryzyko, że stopniowo słabnie potrzeba samodzielnej refleksji.
Nie dlatego, że tracimy zdolność myślenia, lecz dlatego, że coraz rzadziej z niej korzystamy.
A człowiek, który przestaje ćwiczyć własny osąd, staje się bardziej podatny na wpływy, algorytmy i gotowe narracje podsuwane przez innych.
Nie oceniam tej zmiany.
Jest ona odbiciem świata, który przyspieszył i nauczył się komunikować w nowy sposób.
Widzę jednak, że wraz z kolejnymi udogodnieniami rośnie pokusa, by zrezygnować
z wysiłku samodzielnego myślenia.
A przecież właśnie w tym wysiłku rodzą się najciekawsze pytania, najgłębsze refleksje
i najbardziej osobiste odkrycia.
Być może dlatego wciąż wybieram książki.
Lubię, gdy myśl rozwija się powoli, gdy między słowami jest miejsce na ciszę, własną interpretację i wątpliwość.
Książka nie walczy o uwagę.
Nie podsuwa kolejnego bodźca po kilku sekundach.
Po prostu jest.
Czeka cierpliwie, aż ktoś będzie gotowy wejść do jej świata.
W świecie, który coraz szybciej podaje gotowe odpowiedzi, książki przypominają mi wartość samodzielnego myślenia.
I może właśnie dlatego nadal po nie sięgam. Nie dlatego, że należą do przeszłości, ale dlatego, że pomagają zachować coś, co staje się coraz rzadsze: własny, niezależny sposób myślenia.
Bella Argazam,
Czerwiec, 2026