BELLA ARGAZAM PHOTOGRAPHY
Kiedyś wystarczało jezioro.
W mitologii greckiej Narcyz był młodzieńcem o niezwykłej urodzie.
Odrzucał miłość innych, aż bogowie ukarali go zakochaniem się we własnym odbiciu.Nie wiedział, że patrzy na siebie.
Myślał, że to ktoś inny – piękniejszy, doskonalszy, bardziej godny miłości niż wszyscy, których wcześniej odrzucił.
Patrzył w taflę wody tak długo, aż stracił kontakt z rzeczywistością.
Nie rozpoznał, że to tylko obraz.
Zakochał się w iluzji.
Mit nie opowiada tylko o próżności.
Opowiada o utracie relacji z drugim człowiekiem i zastąpieniu jej relacją z własnym wyobrażeniem.
Dziś nie potrzebujemy jeziora.
Wystarczy przednia kamera i dobre światło.
Nie oszukujmy się – robienie selfie nie jest grzechem. To współczesna forma autoportretu. Gdyby żył w XXI wieku, Narcyz prawdopodobnie miałby konto na Instagramie, estetyczny feed i podpisy w stylu: „Just me, being authentic”. Problem nie zaczyna się w momencie robienia zdjęcia. Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy wierzyć, że to zdjęcie jest nami.
Bo selfie nie pokazuje twarzy.
Pokazuje wybór.
Kąt.
Światło.
Filtr.
Decyzje, którą wersję siebie chcemy pokazać.
Mit o Narcyzie nie jest tak naprawdę opowieścią o próżności. To historia o pomyleniu odbicia z rzeczywistością.
O zakochaniu się w obrazie, który nie oddycha, nie mówi, nie odpowiada. Narcyz nie umarł dlatego, że był piękny. Umarł dlatego, że nie potrafił oderwać wzroku od własnej iluzji.
Brzmi znajomo?
Dziś lustrem jest ekran.
Taflą wody – ekran smartfona.
Jeziorem - filtr
Echem - algorytm
Ciszą - powiadomienia
Patrzymy na siebie nie tylko my.
Patrzą inni.
Liczą serduszka. Przesuwają palcem.
W jednej sekundzie decydują, czy jesteśmy warci zatrzymania uwagi.
Efekt lustra stał się globalny.
Kiedyś człowiek poznawał siebie przez relacje.
Twarz odbijała się w oczach drugiego człowieka.
Dziś odbija się w liczbach.
237 polubień. 14 komentarzy. 3 nowe obserwacje.
To cyfrowa wersja pytania: „Czy jestem wystarczająca/y?”
I tu pojawia się ironia naszych czasów.
Robimy selfie, żeby się pokazać.
A im więcej się pokazujemy, tym mniej wiemy, kim jesteśmy bez patrzących oczu.
Bo jeśli nikt nie widzi, to czy to w ogóle istnieje?
Narcyz patrzył w ciszy. My patrzymy w hałasie.
On nie mógł dotknąć swojego odbicia.
My możemy je poprawić jednym kliknięciem.
On zakochał się w złudzeniu.
My złudzenie aktualizujemy co 24 godziny.
On zginął z samotności.
My często czujemy samotność mimo tysięcy obserwujących.
A jednak coś się nie zmieniło.
Wciąż tęsknimy za tym, by być zobaczonymi naprawdę.
Nie jako obraz.
Nie jako wersja „najlepsze ujęcie z 47 prób”.
Ale jako ktoś, kto czasem ma cienie pod oczami, drżący głos i myśli, których nie da się wyretuszować.
Może więc problemem nie jest selfie.
Może problemem jest to, że patrzymy w lustro zbyt długo i zbyt rzadko odwracamy wzrok w stronę świata.
Bo lustro nigdy nie przytuli.
Nie zaprzeczy.
Nie powie: „Widzę cię” – w sposób, który coś zmienia.
W micie Narcyz nie rozpoznaje siebie.
Patrzył na siebie bez końca, a nie znał siebie wcale.
Narcyz nie przegrał z własnym pięknem.
Przegrał z samotnością.
A my?
Może jeszcze możemy podnieść głowę znad ekranu.
Bella Argazam
Bella Argazam Photography
bella@bellaargazamphoto.com
All Images & Original Text
@ 2024 BellaArgazam
Izabela Kałczuga Kancelaria Adwokacka NIP 629-185-82-73
ul. Królowej Jadwigi 42/4, 41-300 Dąbrowa Górnicza
e-mail: i.kalczuga@gmail.com, tel: 795-421-350,