BELLA ARGAZAM PHOTOGRAPHY
Najbardziej poruszają mnie rzeczy, które znikają.
Nie te trwałe, monumentalne, z marmuru i betonu, ale te, które istnieją tylko przez chwilę.
Spojrzenie człowieka w pociągu, kurz unoszący się nad drogą, śmiech dziecka odbity od ściany starego domu, światło na twarzy sprzedawcy herbaty o piątej rano.
Może dlatego tak fotografuję.
Nie po to, żeby zatrzymać świat, bo świata nie da się zatrzymać.
Fotografuję, żeby powiedzieć: „to było”.
Fotografuję, żeby dać dowód istnienia chwili, która i tak zaraz minie.
Japończycy mają na to piękne określenie: „mono no aware”.
Smutek rzeczy.
Czułość wobec przemijania.
Nie chodzi w nim o dramat ani rozpacz.
Chodzi o świadomość, że właśnie dlatego coś jest piękne, bo nie trwa wiecznie.
Kwiaty wiśni są piękne nie mimo tego, że opadają, ale właśnie dlatego.
Może dlatego ludzie, których spotykamy w podróży, zostają w nas mocniej niż ci, którzy są obok przez lata.
Bo wiemy, że zaraz odejdą.
Kierowca autobusu w Uzbekistanie, który częstował morelami.
Kobieta w turkusowej chuście na bazarze.
Mężczyzna, który spojrzał tylko raz, ale w tym spojrzeniu było więcej prawdy niż w wielu rozmowach.
Przemijanie nadaje znaczenie.
W świecie, który obsesyjnie chce wszystko zatrzymać, zakonserwować, zapisać, wrzucić do chmury i folderów „na później”, coraz mniej umiemy być przy czymś, co znika.
A przecież życie nie składa się z wielkich wydarzeń.
Składa się z małych utrat.
Kończy się lato. Kończy się miłość. Kończy się rozmowa. Kończy się podróż.
Nawet my sami kończymy dzień, stając się kimś innym niż byliśmy wczoraj.
I może właśnie dlatego warto czasem usiąść w ciszy i patrzeć, jak świat się zmienia.
Bez ratowania go.
Bez poprawiania.
Bez robienia z każdej chwili projektu do zrealizowania.
Po prostu patrzeć.
Jak liść spada do rzeki.
Jak światło przesuwa się po ścianie.
Jak ktoś odchodzi.
I wiedzieć, że to boli tylko dlatego, że było piękne.
BELLA ARGAZAM
Marzec, 2018